Pierwszy raz trafiłam do bistro idąc
do parku. Wpadłam na zupę. Jej smak mnie zachwycił. Było dużo
warzyw, smak, esencjonalny wywar. Kolejnym razem zaszłam po
zajęciach ruchowych na drugie śniadanie. Jajecznica, sałata,
chleb. Niby proste, ale coś zatrzymującego. Później jeszcze parę
razy wracałam. Robiłam zakupy w sklepie. Zawsze wychodziłam
zadowolona, pełna energii, z chęcią do życia.
Skąd wziął się pomysł na
połączenie bistro i sklepu? Dlaczego zdrowa żywność? Skąd ten
smak. Oto spytałam Panią Agnieszkę, która wraz z mężem
Stanisławem prowadzą lokal.
Ja: To jak to się zaczęło?
Agnieszka: Historia z
takim zdrowym żywieniem, odżywianiem zaczęła się 15 lat temu w
Brukseli, gdzie poznałam męża. Tam spotkałam ludzi których
pilnowałam dzieci i oni tak naprawdę wszczepili we mnie zdrową
żywność, pokazali mi produkty i jak można inaczej gotować.
J: Czym jest dla Ciebie zdrowa żywność?
A: Zdrowa żywność – produkty ekologiczne i zdrowe odżywianie,
w sensie jak najmniej cukru, przetworzonego jedzenia, i co za
tym idzie styl życia.
J: Pojawili się ludzie, pojawiły się produkty, pojawił się
nowy sposób odżywiania ….
A: Sposób życia. I tak to się zaczęło.
Z Brukseli wyjechaliśmy do Ameryki i tam zaczęłam gotować na
Manhattanie jako kucharz personalny. No i tam poznałam już
praktycznie wszystkie produkty ekologiczne, które istnieją na
świecie. Tam jest wszystko. No i tam też zaczęłam już
gotować tak na dobre. Miałam nauczyciela, bardzo dobrego kucharza z
30 letnim stażem, Doti Augusto, pochodzi z Belis (Francja). To od
niej wszystkiego się nauczyłam. Takiego sposobu gotowania i takiej
dobrej, tradycyjnej kuchni, a zarazem zdrowej. Zdrowej, czyli opartej
na produktach ekologicznych, sposób przygotowania posiłków bardzo
szybki, bez wygotowywania, bez przetwarzania. To były produkty
bardzo wysokiej jakości. W konsekwencji sami zaczęliśmy się tak
odżywiać. To nie jest prawdą, że w Ameryce jest niedobre
jedzenie, bo w miejscach takich jak Manhattan jest cały świat i
produkty są z najwyższej półki.
J: Jaki staż ma Pani jako osoba gotująca?
A: Ponad 10 lat.
Pomysł na to wszystko (bistro, sklep) zrodził się już bardzo
dawno. Najpierw mieszkaliśmy na Manhattanie 3,5 roku. Podjęliśmy
decyzję zmiany pracy tylko na weekendy. Było w planach dziecko i
tak się zadziało, że wykreowaliśmy sobie pracę piątek –
niedziela. Też jako kucharze personalni. I Pola się pojawila na
świecie. Później była kontynuacja następne prawie 6 lat. I w
trakcie tej pracy chcieliśmy po prostu powrotu do Polski. Do
stworzenia czegoś nowego, czegoś dla siebie, czegoś swojego, pracy
dla siebie. Pomysł w głowie zrodził się może z 3-4 lata temu. Za
każdym razem gdy przyjeżdżaliśmy co roku do Polski to odwiedzałam
sklepy ekologiczne i cały czas miałam w głowie, że będę miała
coś takiego. Już od dawna to wiedziałam, no i tak się zadziało.
J: Jest sklep, jest bistro, czyli połączenie takich dwóch
rzeczy, które mają ścisły związek ze sobą.
A: Tak. Chciałam gotować, by móc się dzielić, coś ugotować,
komuś podpowiedzieć, kogoś nauczyć, To jest właśnie to, co chcę
robić. Przy samych surowych produktach mogę jedynie przepis napisać
i dać klientowi. Szukaliśmy lokalu, takiego, żeby było i to i
to. I tak się zadziało, że się znalazł lokal.
J: Czy lokal miał jakieś znaczenie?
A: Tak miał znaczenie. Oglądaliśmy parę lokali, po
wejściu do nich od razu stwierdziliśmy, że to nie jest to. Ten
lokal właśnie został sprzedany dla nowego właściciela.
Pierwszego dnia, kiedy wystawił go na sprzedaż myśmy tędy
przyjeżdżali i zobaczyli. Weszliśmy i wiedzieliśmy, że to jest
właśnie ten lokal.
J: Jest idealny na takie miejsce.
A: Bistro i sklep. Dwa pomieszczenia połączone ze sobą.
A: Lokal jest otwarty od 15 stycznia. W sklepie są głównie
produkty suche i warzywa. Plus nabiał, z mies drób.
J: W jaki sposób wybierasz produkty?
A: Głównie patrzę na skład. Jest tu parę rzeczy typowo dla
dzieciaków, starannie wyselekcjonowane. Produkty mają najprostszy
skład, taki podstawowy. Czyli … na przykład mąka, woda, jajko,
jakiś tłuszcz dobry. Produkty suche to są po prostu takie
podstawowe rzeczy, które ja wchodząc do takiego sklepu zawsze
brałam. I tu bazowałam się na sobie. Jak wchodziłam, wchodzę do
sklepu ekologicznego, co biorę? Dobre nasiona, dobre owoce suszone,
makarony, ryże, mleka roślinne, no i dobry nabiał. Jakieś
warzywa. To z czego mogę ugotować jakiś obiad, przygotować
posiłek.
Nabiał mamy z Kleszczeli. Warzywa np. jakaś marchewka, czy
pietruszka, to co rolnik może na zimę przechować mieliśmy
regionalne. Zamawiamy też z Bio Planet, bądź z Eko Zagrody, z
której biorę też drób. Na sklepie są produkty tylko ekologiczne.
J: Przejdźmy teraz do gotowania, do bistro.
A: Dania przygotowuję po części z produktów ekologicznych, po
części kupuję tu na miejscu. Produkty, które mogą być
modyfikowane genetycznie bierzemy ekologiczne. Używamy orzechy,
suszone owoce, wysokiej jakości produkty, z atestami, z gwarancją
jakości, niesiarkowane, niemodyfikowane. Staramy się gotować na
produktach najwyższej jakości. Ale nie są to produkty w 100%
ekologiczne.
J: Jak gotujesz? Czy to są Twoje przepisy, intuicyjnie …
A: W większości intuicyjnie. W tej chwili na lunche co drugi
dzień jest świeża zupa, codziennie są tarty. Do tego mamy
śniadania – jajecznicę, tofucznicę, trzy sałaty - jedna z
burakiem marynowanym w pomarańczy, fetą kozią, pomarańczą,
orzechami, druga z grillowanym kurczakiem, żurawiną, avokado, a
trzecia z tuńczykiem. Ponad to kanapki na chlebie żytnim, naszym,
100% na zakwasie, z glinowanym kurczakiem, z tuńczykiem, bądź w
wersji wegańskiej z humusem własnej roboty, avocado i dodatki.
J: A słodkości?
A: Oczywiście. Kawa, którą serwujemy jest też wysokiej
jakości, ekologiczna, brazyliana, arabica. Do tego jagielnik,
tradycyjny sernik, mój makowiec, no i kulki, pralinki, tzw.
owsianki, orzechowo- owsiane, pralinki 100% kokos.
J: A logo? Czy coś oznacza?
A: Tak. Jest to kwiat życia, od czego wszystko się zaczęło,
cały wszechświat i my. Kwiat życia sam w sobie przyciąga.
J: Jakich klientów mam Pani życzyć by przyciągnął?
A: Otwartych na życie, na próbowanie, na doświadczanie. To co
daję na talerz to obfitość. Wszystko co robię na kuchni robię z
miłością. Staram się by ciasto, które się wyrabia traktować z
miłością, a nie jak coś czym się rzuca, by na ten talerz
dorzucić jeszcze jeden listek i coś jeszcze od siebie.
Dziękuję!
Eko Shop
ul. Waszyngtona 38 lok 5U
Białystok